Czy jest jakieś dno, którego ta telewizja by nie przebiła?

    • PolandIsAStateOfMind
      link
      fedilink
      arrow-up
      5
      ·
      2 years ago

      Najgorsze jest to że znajdą się ludzie którzy ugruntowani są w wierze w to.

      Z doświadczenia wiem, że ludzie bezkrytycznie łykają nawet najwieksze ploty i brednie dotyczące migrantów, zwłaszcza takich o ciemniejszej skórze. Zwłaszcza szokujący jest taki brak samoświadomości w narodzie którego kilka milionów członków poszło na gastarbeit w minionym dwudziestoleciu i było traktowanych bardzo podobnie.

    • lemat_87OP
      link
      fedilink
      arrow-up
      5
      ·
      2 years ago

      A jest co odbierać czynszojadom, bo chyba jest sporo więcej pustych mieszkań niż osób bezdomnych.

      • PolandIsAStateOfMind
        link
        fedilink
        arrow-up
        5
        ·
        edit-2
        2 years ago

        Buduje się wszędzie od groma i to nie tylko nowoburżujskich domków na wsi i przedmieściach (a taki domek też można spokojnie podzielić na 2-4 rodziny) ale i normalnych bloków, gdzie mieszkania idą albo pod wynajem albo oddawane są za cyrograf na 30 lat korposzczurom.

        • lemat_87OP
          link
          fedilink
          arrow-up
          5
          ·
          2 years ago

          Jedna z rzeczy, która mnie radykalizuje, to historie o czynszojadach z najbliższego otoczenia, np. wynajmujących POKÓJ za 1400 zł albo robiących casting na dzierżawcę. Ja zacząłem budować taki (może trochę burżujski, ale to wina żony) domek na wsi, bo rodzice nie chcieli, żeby ich oszczędności zjadła inflacja, tyle że szybko się skończyły i będę miał poważny problem żeby dosłownie wywalczyć możliwość podpisania cyrografu na jakieś 20 lat. Nie mam jakiś luksusowych potrzeb i zachcianek, po prostu chcę, żeby mi z żoną i dzieckiem nie groziło, że czynszojad stwierdzi, że w ciągu miesiąca mamy się wynosić i chcę uwolnić się od płacenia czynszu. Gdzieś widziałem, że w Chinach chyba 80% millenialsow ma dach nad głową na własność. W naszym kapitalistycznym raju: